wtorek, 25 lipca 2017

Ludzkie hybrydy- szansa dla ludzkości czy poważny problem etyczny?

W styczniu tego roku media zostały poinformowane o stworzeniu udanej hybrydy ludzko-zwierzęcej. Projekt dowodzi, że ludzkie komórki mogą być wprowadzane do organizmu innego niż człowiek, przetrwać, a nawet rosnąć wewnątrz zwierzęcia-gospodarza, w tym przypadku świń.



Badania były prowadzone w oparciu o rosnące zapotrzebowanie na organy wewnętrzne niezbędne do przeszczepu. Zgodnie z danymi Organ Procurement and Transplantation Network co dziesięć minut na całym świecie pojawiają się osoby, które potrzebują przeszczepu. Każdego dnia umiera ponad 10 osób z listy oczekujących na organ. Czy za pomocą stworzonych w warunkach laboratoryjnych organów pomożemy potrzebującym? 

Międzynarodowy zespół z Salk Institute opublikował swoje badnia w magazynie Cell. Naukowcy stworzyli to co znane jest jako chimera : organizm zawierający komórki z dwóch różnych gatunków. Warto jest zwrócić uwagę, że projekt był finansowany dzięki prywatnym darczyńcom pod nazwą "Chimera". Eksperymenty tego typu choć prowadzone na terenie USA nie są kwalifikowane do finansowania ze środków publicznych. 

Jak powstaje hybryda?

Pierwszym sposobem jest wprowadzenie narządu jednego zwierzęcia do drugiego - istnieje tutaj ryzyko odrzucenia narządu przez gospodarza. Drugi "bezpieczniejszy" sposób jest rozpoczęcie procesu na poziomie embrionalnym wprowadzając do zarodka komórki jednego zwierzęcia kolejne komórki pozwalając im rosnąć tworząc tym samym hybrydę 
Badania trwają, pierwsze wyniki są przełomowe, pozostaje jednak kwestia etyczna, którą ciężko obejść.

źródło: cell.com

poniedziałek, 24 lipca 2017

Zwierzęta szpiegujące - szczury w rękach wojska?

Badania nad kontrolą zachowania zwierząt są prowadzone od dawna. Opublikowane badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Stanowego w Nowym Jorku przedstawiają jak za pomocą komputera można kontrolować szczury.

Czy szczur może być wykorzystywany jako broń wywiadowcza? Okazuje się, że naukowcom z uniwersytetu udało się przeprowadzić eksperyment pozwalający na kontrolę zachowań zwierząt w odległości ponad 400 metrów. Wyszkolone szczury odpowiadają na sygnał z laptopów mogą zatem zastąpić roboty czy ludzi w trudnych do realizacji misjach. Niewielkich rozmiarów zwinne zwierzaki mogą być wykorzystywane do zbierania informacji i mapowania podziemnych terenów. 

Naukowcy podkreślają, że w dobie szybkiego rozwoju technologicznego zastosowanie szczurów ułatwi pracę nie tylko wojsku ale także pracę np ratowników. Obecnie prowadzone są prace nad niewielkich rozmiarów robotami, które wykonywałyby polecenia. Jak zauważają eksperci, praca nad urządzeniami jest niezwykle skomplikowana, ponieważ nawet najprostsze czynności muszą być szczegółowo zaprogramowane. Zwierzęta natomiast robią wiele rzeczy naturalnie dzięki czemu wykorzystywanie ich jest łatwiejsze. Co więcej realizacja całego projektu jest bardzo tania. Zwierzętom wszczepiany jest mikrochip i odbiornik łączący się z komputerem, koszt sprzętu wynosi 40 dolarów. Dodanie dodatkowo kamery wideo i urządzeń nawigacji satelitarnej zwiększy koszt, ale nadal będzie znacznie niższy od ceny robota o podobnych możliwościach.

System nawigacyjny robo-szczura wykorzystuje system neurologiczny, który jest połączony w celu poznania odpowiednich reakcji na bodźce wysyłane do niego w postaci impulsów elektrycznych. Szkolenie  pozwala na uzyskanie odpowiedzi na konkretne bodźce, dzięki czemu naukowcy mogą skutecznie programować zwierzę, aby działało zdalnie.

Naukowcy z uniwersytetu podkreślają, że zwierzęta nie odczuwają w żaden sposób bólu. Ich szkolenie polegało jedynie na nagradzaniu poprzez stymulacje impulsami elektrycznymi regionów mózgu odpowiadających za uczucie przyjemności. Zwierzęta za każdym razem po pomyślnej realizacji zadania były nagradzane sztucznie wywołanym uczuciem przyjemności.

źródło: nationalgeographic.com



czwartek, 20 lipca 2017

Czy jesteśmy w stanie stworzyć idealnie genetycznego człowieka?



CRISPR-Cas9 to stosunkowo nowa technologia umożliwiająca "edycję" genów, jest precyzyjna tania i szybka. Ingerowanie w geny człowieka na poziomie embrionalnym jest obecnie bardzo kontrowersyjna, opracowana technologia powoduje jeszcze więcej dylematów etycznych.



Genetyka jest bardzo skomplikowana. Wiele cech jest kontrolowanych przez kilka genów, co utrudnia ocenę wpływu zmiany jednego genu. Dlatego usuwanie pojedynczych zapisów z RNA początkowo uznanych za błędne, może mieć fatalne skutki w przyszłości dla organizmu. W 2015 roku naukowcy poprawili dokładność enzymu Cas9, co czyniło go jeszcze bardziej opłacalnym narzędziem inżynierii genetycznej. Jesteśmy w stanie modyfikowania własne DNA i tworzyć projektanty niemowląt, co powoduje wiele problemów natury etycznej.


Tworzenie idealnych niemowląt jest oparta na idei, że niektóre geny są lepsze od innych, dlatego powinniśmy próbować stworzyć ludzi z bezbłędną genetyką. Poprzez ulepszenie enzymu, który rozkłada DNA, naukowcy twierdzą, że mogą szczegółowo edytować genom -technologia ma zostać wdrożona w klinikach w celu leczenia chorób genetycznych.



Zanim jednak pojawią się pierwsze zastosowania kliniczne, pacjenci i naukowcy muszą mieć pewność, że enzym Cas9 nie spowoduje uszkodzenia genomu. "Do zastosowań terapeutycznych wszyscy chcemy zachować maksymalną ostrożność, aby upewnić się, że nie zmodyfikujemy genomu w niepożądanych miejscach", mówi David Liu, biolog z wydziału chemii na Harvard University w Cambridge w stanie Massachusetts.

źródło: nature.com

środa, 19 lipca 2017

Zatruta Ameryka


Wielki spisek czy przypadek? Koszmar obywateli USA, w wodzie doprowadzanej do milionów domów znaleziono duże ilości bardzo szkodliwych substancji. 

Blisko 77 milionów Amerykanów otrzymało wodę z systemów "naruszających federalną ochronę" w 2015 roku. Te wstrząsające dane opublikowane zostały w raporcie NRDC. Większość Amerykanów nie zdaje sobie sprawę, że woda, która cieknie z ich kranów, może być bardzo szkodliwa. W raporcie są wzmianki o szeregu substancji wysoce niebezpiecznych dla zdrowia tj. arsen, ołów, atrazyna, nadchloran i cały szereg leków farmaceutycznych. Tylko w szkołach San Joaquin poziom arsenu przekroczony jest trzykrotnie. Niestety ten związek nie jest jedynym zagrożeniem dla uczniów. Wysoki poziom pestycydów, azotanów, bakterii i naturalnie występującego uranu również zanieczyszcza wody podziemne w wielu częściach kraju.
Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem mówi, że arsen jest "czynnikiem rakotwórczym grupy 1", a jeśli za dużo tego w systemie może zabić. Niestety, EPA szacuje, że 36 milionów Amerykanów pije wodę z kranu, która zawiera niebezpieczne poziomy arsenu.
Kolejną niebezpieczną substancją znalezioną w trakcie badań jest Atrazyna, jest jednym z najczęściej wykrywanych pestycydów w wodach USA. Badania NRDC stwierdziły, że ich zanieczyszczenie jest najczęściej stosowane w wodzie pitnej na terenie Środkowo-Zachodnich i południowych Stanów Zjednoczonych.

Nadchloran to kolejna bardzo niebezpieczna substancja, która jest powszechnie stosowana w wodzie pitnej. Według NRDC, nadchloran został odkryty w wodociągach "w co najmniej 26 stanach" ...
To rozpowszechnione toksyczne chemikalia, stosowane w paliwach rakietowych, materiałach wybuchowych i wybuchach dróg, mogą zakłócać produkcję hormonu tarczycy. 


W 2014 roku doszło do kryzysu w Flint (stan Michigan), gdzie urzędnicy chcąc zaoszczędzić 200 dolarów na dobę nie zastosowali odpowiednich filtrów w wodociągu. Niebezpieczne substancje jakie zaczęły trafiać do kranów mieszkańców zagrażały tysiącom mieszkańców. Urzędnicy pomimo protestów mieszkańców, którzy nie chcieli pić "brązowej słodkiej wody" twierdzili, że woda jest "bezpieczna do spożycia". Na efekty nie trzeba było długo czekać. Pierwsze przypadki zachorowania na ciężkie zapalenie płuc wywołane bakterią Legionella pojawiły się tego samego roku latem. W konsekwencji zmarło kilkanaście osób w wyniku choroby wywołanej bakterią pochodzącą z wody, jak jednak media podejrzewają, ofiar było prawdopodobnie znacznie więcej, tylko nie każdą osobę chorą badano w kierunku tej bakterii. 


Publikacje kolejnych badań wody w oczyszczalniach sprawiają, że obywatele USA mają coraz mniejsze zaufanie do władz miast. Wiele osób obawia się problemów ze zdrowiem lub upatruje pewne działania jako celowe aby zwiększać przychody wielkich koncernów farmaceutycznych. I tak jak w przypadku miasta Flint śmierć i choroba wielu osób była wynikiem bezmyślnego działania kilku urzędników, tak w całym kraju kryzys dostępu do dobrej wody może mieć miejsce.

wtorek, 18 lipca 2017

Rząd w rządzie, który kontroluje cały świat



Czy światem rządzi tajny rząd, dla którego jesteśmy wszyscy bez wyjątku marionetkami?


Przez dziesięciolecia władza zmagała się z koncepcją tajnego rządu, który rzekomo kontroluje każdy ich krok. Sformułowanie "New World Order" bardzo często jest wyśmiewane przez ludzi, którzy zwracając uwagę na zmiany geopolityczne traktują to zagadnienie jako opowiastkę dla zbyt ambitnych dzieci. Okazuje się jednak, że idea powstania zmowy pomiędzy Wall Street a rządem funkcjonuje pod zupełnie inną nazwą "Deep State".

Mike Lofgren, były rzecznik Republikańskiego Kongresu, twierdzi, że "Deep State" oznacza niepowodzenia rządu, nadmierne rozprzestrzenianie się korporatyzmu w globalnej wojnie z terroryzmem. Dla niego jest to związek z Wall Street i państwem bezpieczeństwa narodowego - związek, w którym wybrane i niekonsekwentne postaci łączą siły, aby wzmocnić władzę i realizować swoje interesy.

"To hybrydowe organy bezpieczeństwa narodowego i organy ścigania: Departament Obrony, Departament Stanu, Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralna Wywiadu i Departament Sprawiedliwości.Uwzględniam także Departament Skarbu Państwa ze względu na jego jurysdykcję nad przepływem finansowym, egzekwowanie międzynarodowych sankcji i jej organiczną symbiozę z Wall Street " , wyjaśnił.

Głęboki stan wykracza daleko poza kompleks wojskowo-przemysłowy, prezydent Dwight D. Eisenhower ostrzega przed przemówieniem pożegnalnym ponad pięćdziesiąt lat temu.




Niewiele osób sobie zdaje sprawę z tego ile wywiadowczych funkcji rządu zostało zleconych do prywatyzacji firm, które nie podlegają jakiemukolwiek nadzorowi czy odpowiedzialności. Według Lofgren, 70% naszego budżetu wywiadu trafia do wykonawców. W trakcie pracy w Kongresie, Lofgren zauważył w 2001 roku, że rząd amerykański przydzielił olbrzymią kwotę pieniędzy do Zatoki Perskiej pod pretekstem wojny w Afganistanie. Jak twierdzi, to utrzymało wszystkie jednostki "sługusów" w zamknięciu. 

Fundamentem "Deep State" jest Wall Street jako miejsce, generujące największy obrót pieniędzy. Siatka jednak i wpływ ich działań ma znaczenie globalne. Niektórzy powstanie wąskiej grupy ludzi rządzących światem upatrują w ustawie o Rezerwie Federalnej jeszcze przed I Wojną Światową. W tym okresie Woodrow Wilson, dwudziesty ósmy prezydent USA wspomniał 

"Byliśmy jednym z najgorszych rządów, jednego z najbardziej kontrolowanych i zdominowanych rządów w cywilizowanym świecie, nie będąc już rządem przez przekonanie i głosowanie większości, ale rządu według opinii i przymusu małego Grupa mężczyzn dominujących ".

Tą quasi-tajną konklawe ciągnącą struny w Waszyngtonie i większości polityki zagranicznej Ameryki utrzymuje się dzięki ideologii korporacjonistycznej, która rozwija się na deregulacji, outsourcingu, dezindustrializacji i finansowaniu. 

Mike Lofgren twierdzi, że ten rząd w rządzie działa za pieniądze z podatków, ale nie jest ograniczony konstytucją, ani jego machinacje nie mają wpływu na zmiany polityczne w Białym Domu. Na tym świecie - gdzie głęboki stan funkcjonuje bezkarnie - nie ma znaczenia, kto jest prezydentem, dopóki trwa wojna z terroryzmem, która służy rozwiniętej sieci interesów korporacyjnych i nietypowych celów geopolitycznych.

"Dopóki ustawy o rachunkowości zostaną przekazane na czas, listy promocyjne zostaną potwierdzone, czarne (tj. Tajne) budżety zostają opieczętowane gumą, specjalne subwencje podatkowe dla niektórych korporacji są zatwierdzane bez kontrowersji, dopóki nie zadano zbyt wielu niezręcznych pytań, hybryda będzie nadal zbierać swoje profity” Mike Lofgren w wywiadzie Bill Moyers.

wtorek, 11 lipca 2017

Czy Obcy uchronili nas od katastrofy jądrowej?



Od katastrofy w Czarnobylu minęło 31 lat. Do ekspolozji doszło 26 kwietnia 1986 roku. Duże ilości substancji promieniotwórczej wydostało się poza elektrownię stanowiąc zagrożenie dla mieszkańców całego regionu. Wokół samej katastrofy powstało wiele teorii. Jedna z nich mówi o pomocy ze strony Obcych Cywilizacji.

W 1990 roku przeprowadzono wywiad z mężczyzną, który pracował jako dozymetrysta Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej (CzAES). Został on wysłany około godziny 4 rano w okolice uszkodzonego reaktora. Jego opis był zaskakujący zwłaszcza dla ufologów "Zobaczyliśmy płynącą powoli po niebie ognistą kulę. Miała średnicę 6-8 metrów. Włączyliśmy detektory, które wskazały 3000 milirentgenów na godzinę. Nagle z kuli wystrzeliły dwa jasne promienie koloru malinowego. Skierowane były one na blok czwarty. Obiekt znajdował się w odległości ok. 300 metrów od reaktora. Wszystko to trwało jakieś 3 minuty. Kiedy promienie zgasły, kula powoli oddaliła się na północny zachód, w kierunku Białorusi. Spojrzeliśmy na detektory, pokazywały 800 milirentgenów na godzinę." Publikacja tej relacji wywołała niemałe zamieszanie. Ufolodzy zaczęli rozważać ewentualną pomoc ze strony Obcych, którzy ich zdaniem zmniejszyli skutki wybuchu. Opis dziwnego statku i zdarzeń nad elektrownią jest znacznie więcej. Między innymi w trakcie kolejnego wycieku, lekarka Iwa Gospina widziała "bursztynowy obiekt UFO". Wszystkie relacje koncentrowały się w części narażonej na największe skażenie.  
W 1991 roku doszło do pożaru na terenie elektrowni. Dziennikarz, który chciał uwiecznić na zdjęciach sytuacje w trakcie ich wywoływania odkrył dziwny obiekt latający w okolicach źródeł pożaru. Zdjęcia obiegły cały świat i dla ufologów do dnia dzisiejszego pozostają zagadką. 

poniedziałek, 10 lipca 2017

Teoria spiskowa czy fakt?



W 2010 roku doszło do jednego z największych wycieków ropy naftowej w Zatoce Meksykańskiej. Informacja o ekologicznej katastrofie obiegła cały świat rozpoczynając po raz kolejny rozmowy na temat ochrony środowiska.


Eksplozja platformy wiertniczej Deepwater Horizon miała miejsce na dwa dni przed "dniem Ziemi". Do wody wydostało się 698 milionów litrów ropy. Wokół eksplozji powstało wiele teorii spiskowych. Jedna z nich obarcza eko terrorystów o atak na platformę wiertniczą. Ciekawość podsyca również fakt, interwencji SWAT w region Zatoki Meksykańskiej. Jednostki wysyłanej najczęściej do walki z terroryzmem. 
Inna teoria mówi o testach broni wykonywanych przez Koreę Północną, która to miała wystrzelić rakiety trafiając w Deepwater Horizon. 

czwartek, 6 lipca 2017

Amelia Earhart - czy teorie spiskowe są prawdziwe?

Amelia Mary Earhart zapisała się w dziejach historii jako pierwsza kobieta, która przeleciała nad Atlantykiem jako pasażer, później pilot. Jej aspiracje do dnia dzisiejszego budzą podziw, a śmierć do dnia dzisiejszego jest zagadką. Niedawno odnalezione zdjęcie w archiwach rzucają zupełnie nowe światło na to co mogło się z nią stać.




Niedawno odkryte zdjęcie z amerykańskich archiwów, jest przypuszczalnie dowodem popularnej teorii o zniknięciu Earhart. Eksperci twierdzą, że zdjęcie pokazuje pilota i nawigatora, który zgodnie z przeprowadzonymi analizami jest najprawdopodobniej Fredem Noonem, z którym wyruszyła w ostatnią podróż. W 1937 Amelia wraz z Fredem podjęli próbę okrążenia Ziemi wzdłuż równika, po przeleceniu 3/4 dystansu stracono z nią całkowicie kontakt radiowy.

Zdjęcie zostało wykonane na Wyspach Marshalla w 1937 roku, które zostały zajęte w tym czasie przez Japonię. Świadczyć to może, że wraz z nawigatorem Amelia Earhart została pojmana jako szpieg i zmarła w areszcie japońskim. 

"Kiedy spojrzysz na pełną analizę zdjęcia, która została wykonana, będziesz pewnym, że to Amelia Earhart i Fred Noonan", powiedział Shawn Henry w wywiadzie dla NBC News. Henry jest byłym dyrektorem wykonawczym FBI i analitykiem NBC News.




Kent Gibson, analityk sądowy, który specjalizuje się w rozpoznawaniu twarzy, powiedział w kanale Historii, że "bardzo prawdopodobnym jest, że" osoby na zdjęciu to Earhart i Noonan.

Teoria wyspy Marshalla, której fotografia jest rzekomo popierana, od co najmniej lat sześćdziesiątych jest szeroko komentowana po opublikowanych relacjach mieszkańców z Marshall Islanders, którzy twierdzili, że widzieli Earharta i Noonana w areszcie japońskim.


Japońscy urzędnicy oświadczali wielokrotnie, że nie mają danych dotyczących Earhart lub Noonan aby kiedykolwiek byli w areszcie. Wiele jednak zdarzeń nie było wpisywanych do rejestrów a jeszcze więcej przepadło w trakcie II Wojny Światowej.

środa, 5 lipca 2017

Kolonia karna na Marsie

Niedawno w internecie pojawiła się nowa teoria spiskowa dotycząca kolonii karnej. Miejsce jest dość nietypowe, ponieważ kolonia rzekomo znajduje się w odległości około 400 mln kilometrów od Ziemi czyli na Marsie. Oczywiście ta odległość się zmienia, ponieważ planety są w ciągłym ruchu. I tak planeta z kolonią karną najbliżej Ziemi była w 2003 roku, oddalona jedynie o 56 mln kilometrów.









Na Marsie zgodnie z informacjami podanymi przez Roberta Davida Steele znajdują się obecnie osoby dorosłe, w wywiadzie jednak wprost powiedziane jest, że wysłane na Marsa zostały porwane dzieci. Steel twierdzi, że podróż na Marsa trwała 20 lat, co jest mocno zaskakujące ponieważ przy obecnej technologii podróż powinna trwać maksymalnie kilka miesięcy. Co więcej, istnieje technologia nie rozwinięta na tyle aby przewozić ludzi, jednak bez załogi statek może poruszać się w kosmosie z prędkością 58 000 km/h co pozwala na dotarcie do Marsa w 39 dni,maksymalnie 289 dni. Obecnie sondy New Horizon poruszają się z tą prędkością. W wywiadzie dla InfoWars padły słowa "Dzieci zostały wysłane w 20 letnią podróż tak aby nie miały możliwości powrotu". 
Zwolennicy nowej teorii podkreślają, że nowe informacje wpasowują się w inne teorie dotyczącej czwartej planety od Słońca. Warto przypomnieć, że jedynie łaziki i sondy NASA dotarły na powierzchnię Czerwonej Planety. Wszystkie inne statki ulegały zniszczeniu co podsyca ciekawość ludzi. 


źródło: space.com


wtorek, 4 lipca 2017

Imigracja wynikiem wojen toczonych przez USA


Wyobraźmy sobie, że z dnia na dzień wszyscy mieszkańcy naszego kraju muszą uciekać zostawiając dorobek całego życia. Dołóżmy do tego część mieszkańców naszego sąsiada Ukrainy. Łącznie oba kraje opuszcza w ciągu jednego roku 65 milionów ludzi. Brzmi nierealnie prawda? Niestety, dane przedstawione przez raport ONZ szokują. W ubiegłym roku 65 milionów ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów z różnych regionów na świecie. Wszystkich imigrantów łączy jedno- ucieczka przed wojną, w którą zaangażowane jest USA.

Raport opublikowany mówi o zatrważającej liczbie 65600000 ludzi, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów w wyniku konfliktu zbrojnego. Co więcej, ponad połowa z nich to osoby niepełnoletnie.


Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców, przedstawiając ten raport stwierdził przy tym, że wzrost konfliktów i prześladowań na całym świecie doprowadziła do obecnie do sytuacji w której "jedna osoba przemieszcza się co trzy sekundy, co zajmuje mniej czasu niż przeczytanie tego zdania".

Oczywiście, raport nie wspomina o jednej istotnej kwestii jaka łączy wszystkie regiony objęte wojną. Nie ujmuje on interwencji USA w sposób bezpośredni, pośredni, podsycania konfliktów, zmuszających ludzi do przemieszczania się.

Kraje, z których obecnie największa ilość osób ucieka i uciekło w 2016 roku to Syria (12 milionów, Afganistan (4,7 mln) i Irak (4,2 mln).

Konflikty w Iraku i Afganistanie, są bezpośrednim rezultatem działań militarnych ze strony USA od 2000 roku. Obecnie stacjonują tam wojska amerykańskie, które jak wielu ekspertów podkreśla destabilizują sytuację w państwach nazywając je czynną okupacją. Warto jest także zwrócić uwagę, że prezydent Trump niedawno ogłosił większe zaangażowanie poprzez wysłanie 4 tysięcy żołnierzy w te regiony. 

W konflikt na terenie Syrii USA jest od dawna zaangażowana. W sposób pośredni wcześniejszemu rządowi i ich sojusznikom Izraelowi i Arabii Saudyjskiej zależało na obaleniu obecnego reżimu, poprzez finansowanie różnych ugrupowań terrorystycznych, które utrwalają nie tylko konflikt przez sześć lat, ale także dopuszczały się okrutnych zbrodni na cywilach z różnych miast w Syrii.

Raport opisuje także sytuację w Kolumbii, z której łączna liczba uchodźców wynosiła w zeszłym roku prawie 7,7 mln osób. Tak samo jak w Syrii, USA nie była bezpośrednio zaangażowana w konflikt w kraju, pośrednio jednak finansowała grupy paramilitarne znane jako "szwadrony śmierci", działające od 1980 roku. Dokładnie od czasu "wojny z narkotykami" z Kolumbii ogłoszonej przez ówczesnego prezydenta Ronalda Raegana. 
W 2000 roku administracja Billa Clintona sfinansowała z funduszy amerykańskich podatników 4 mld dolarów na rzekomą walkę z narkotykami pochodzącymi z Kolumbii. Pieniądze nie trafiły jednak do lokalnej policji, czy jakichkolwiek urzędów, które zwalczają przemyt narkotyków w USA. Pieniądze zostały przetransferowane do Kolumbii gdzie sfinansowano zakup broni i działania wojska, które jak donosi ONZ do dnia dzisiejszego łamią wszelkie prawa ludności zamieszkującej ten kraj. Problem z narkotykami oczywiście nadal istnieje i efektów "Planu Kolumbia" nie widać. Co ważne, spuścizna polityki trwającej prawie 40 jest nadal widoczna, w postaci totalnego chaosu.

Kolejny konflikt dotyczył ropy naftowej w Sudanie Południowym. Kraj posiada największe złoża ropy w całej Afryce i to właśnie tam w 2011 roku zaangażował się rząd USA. Obecnie trwa tam wojna domowa, w wyniku której około 3,3 miliona osób zostało zmuszone do opuszczenia swoich domów od początku konfliktu.

źródło: unhcr.org

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf